sobota, 15 kwietnia 2017

Wesołych Świąt

Domyślam się, że nikt już mnie nie pamięta, blog zarasta kurzem...
Ale jeśli ktoś całkiem przypadkiem jednak tu zajrzy to chciałabym żeby się ten ktoś właśnie natknął się na życzenia wielkanocne.

***

Mój domek już wysprzątany, sałatki gotowe, sos tatarski się przegryza więc mogę swobodnie usiąść na chwilę przed komputerem.


Choć trudno Wam w to uwierzyć, nie porzuciłam bloga!!! Wciąż zaglądam do Was i sięgam po inspiracje :)  robię to w tak zwanym międzyczasie. A jest to między szyciem a szyciem a szyciem :) Można powiedzieć, że się zaszyłam :)






Nadal maluję, choć malowanie to zbyt wielkie słowo!


Ewa nadal wycina a ja nadal ozdabiam :)

Te zajączki to wzór podpatrzony w Internecie, tak nam się spodobały, że zrobiłyśmy sobie takie :)



W wolnych chwilach między malowaniem a szyciem ozdabiam nasz domek


Zdarza mi się czasem popełnić wianek albo dwa



A w drodze z pracy i do pracy podpatruję Wasze domki :)
Za brak komentarzy przepraszam, w święta się poprawię :)


Życzę Wam Wesołych Świąt!!! 
Ania

czwartek, 2 marca 2017

Zaraz wiosna

Hej

Zimowe ozdoby już w kartonach czekają na grudzień a ja zapraszam do domu wiosnę. Tak bardzo mi się już jej chce... czekam bardzo przebardzo :)



W tym roku zachwycił mnie kolor żółty, miałam już dodatki w tym kolorze ale w tym roku chcę więcej i więcej. Efekt wiosny w domku możecie ocenić same.


Jak widzicie zmiany zaszły w okolicy kominka a właściwie biokominka (kratki.pl), jakiś taki pusty wydawał mi się ten kącik więc postanowiłam dodać mu życia. Przyznaję, że pomógł mi w tym pieniek. Jeszcze musi być wyposażony w kółka bo zdecydowanie lubię mobilne przedmioty ale póki co stoi przy kominku i jak to każda nowość cieszy moje oczy.

Szara poduszka to ekspresowa sprawa, powłoczka była szara i zdecydowanie zbyt smutna więc postanowiłam ją ożywić serwetką i jest teraz idealnie.


***


Poza tym to u mnie wciąż słychać maszynę. Każda wolną chwilę przy niej spędzam. Głównie swój czas poświęcam tulipanom. Nie sądziłam, że tworzenie ich da mi taką satysfakcje, niestety nie udało mi się jeszcze uszyć ich dla siebie, wiecie jak to jest z tym szewcem... :)








Gdybyście miały nieodpartą ochotę na bieżąco patrzeć co u mnie, zapraszam na Instagram, znajdziecie mnie jako ania_bm
Przyznaje, że Instagram wciągnął mnie na całego. To szybka i prosta forma komunikacji, poza tym wiele z Was tam spotkałam i częściej zachwycam się Waszymi pięknymi domami i ozdobami.

Życzę Wam wiosny w sercu i przyjemnego wiatru we włosach, do spisania następnym razem, pa


piątek, 3 lutego 2017

O wszystkim co tworzę

Witajcie moje Drogie po raz pierwszy w Nowym Roku :)

Dziś do Was przybywam z wpisem typowo rękodzielniczym po części zainspirowanym wpisami Gosi z bloga STARE PIANINO Gosia co pewien czas porusza temat sprzedaży swojego rękodzieła i rękodzieła w ogóle.
Ja swoje rękodzieło oferuję również, zawsze najlepszym okresem był listopad i grudzień oraz lipiec i sierpień (kiermasze, na których są turyści). Teraz to się troszkę zmienia, może dzięki temu, że otworzyłam się na nowe miejsca tym razem w sieci.

W Domowej Rękodzielni na blogu oraz w Domowej Rękodzielni na facebooku wciąż pojawiają się nowe rzeczy. Można mnie znaleźć również na OLX oraz na Instagramie. Lubię tworzyć, cieszy mnie to, a gdy okazuje się, że znajdzie się osoba, która chciałaby mieć coś zrobionego przeze mnie to serce rośnie. Zabrzmi to może niezbyt skromnie ale lubię także swoje rękodzieło w swoim domu o czym zresztą piałam TU


Interesują mnie różne techniki, przy czym zaznaczam, że o ile szyję sama to już wszelkie drewniane wytworki to dzieło Ewy, ja tylko ozdabiam lub ewentualnie wymyślam co ma być zrobione i to mi sprawia oczywiście mega frajdę.
Od jakiegoś czasu jestem bardzo blisko zaprzyjaźniona z maszyną. Moja kochana stulatka pomaga mi w tworzeniu tild. Powstało już dość sporo różnej maści aniołków i zajęcy, są również sarenki.

Powstała Panna Zuzanna  38 centymetrowa dama w zestawie z serduszkiem i prywatnym ptaszkiem



Jest też Pola - nietypowa 40 cm anielica o ciekawej osobowości



Nie mogło zabraknąć Oli w czapce - wyluzowanej anielicy z uśmiechem



Jest też słusznej budowy urocza Róża



I wspomniane wcześniej wiosenne sarenki :)



Mam tak, że czasem jak usiądę do maszyny ok. 17:00 o 21:00 Argos na mnie patrzy i się dziwi dlaczego ja tak siedzę i siedzę zamiast głaskać i głaskać :)))



 Pocieszny ten mój Argosek :)

***
W temacie ozdób drewnianych. Uwielbiam je!!! Oczywiście nie może ich u mnie zabraknąć.


Styczeń z Ewą miałyśmy bardzo pracowity, z okazji Dnia Babci i Dziadka powstawały skrzydła, teraz powstają nadal ale raczej z okazji narodzin, chrzcin czy roczku. Bardzo się cieszymy, że nadal chcecie je mieć u siebie.










Czasem  również macie ochotę na blaszane metryczki.


A gdybyście zapytały co u mnie, to odpowiadam bardzo szczerze - u mnie słychać rękodzieło (dzięki maszynie) i widać też rękodzieło. Pasja wypełnia mi popołudnia i wieczory. Jest dobrze :)

Jeśli macie ochotę na którąś z moich prac to zachęcam do kontaktu przez komentarz, FB lub po prostu na maila.


Ściskam Was, "wielozdjęciowa" Ania

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wyjątkowy czas

Hej kolęda, kolęda...

Mam nadzieję, że w Waszych domach słychać nasze piękne polskie kolędy. Nam towarzyszą na równi z piosenkami zza oceanu cały czas. Pachnie choinka, pachną hiacynty, z twarzy nie znika uśmiech, cieszymy się sobą. Jest naprawdę wspaniale. To pierwsze święta w naszym domu, święta o których rozmawialiśmy w ubiegłą wigilię, na które czekaliśmy. Wśród życzeń jakie przyjmowaliśmy przed rokiem najczęstsze były takie, żeby było nam dobrze w naszym domu. Wszystkie musiały być szczere bo spełniły się. Dziękujemy   

Od połowy listopada do 22 grudnia szyłam, szyłam i szyłam. Doszło do tego, że zaczęłam się obawiać, że moje ozdoby będą w wielu domach poza moim. Ale gdy wszystko wysprzątałam, ugotowałam i zapakowałam ostatnie prezenty, 23 grudnia usiadłam do maszyny w celach prywatnych :) Powstały dwie girlandy i 3 poszewki na poduszki, są też materiałowe choineczki. 
Nasz domek został odświętnie ubrany.


Świąteczną atmosferę zawdzięczamy m.in. kominkom z kratki.pl 

Przez całe święta towarzyszy nam płomień ognia :) uwielbiamy go obserwować. Kominek miał być świątecznie ustrojony, nie chciałam przesadzić z ozdobami ale chciałam żeby wglądał bardzo świątecznie i niepowtarzalnie, tak po mojemu. Dlatego też powstała serduszkowa girlanda



Serduszka pojawiły się również na belce. Kiepski ze mnie fotograf więc musicie uwierzyć mi na słowo, że serduszka doskonale tu wyglądają  



Oczywiście nie mogło zabraknąć Siwków



A choinka? Jest oczywiście. Jednak co roku nie potrafię jej zrobić zdjęcia ukazującego jej urodę. W rzeczywistości prezentuje się lepiej aniżeli na zdjęciu. 



Zaraz zmykam na Wasze blogi, bardzo jestem ciekawa jak przystroiłyście swoje domki, przez szycie mam spooore zaległości, które teraz nadrobię z największą przyjemnością       




Wysyłam moc buziaków, pa


poniedziałek, 5 grudnia 2016

Stara decha w nowym wydaniu

Sezon pod nazwą Przygotowania do Świąt (czytaj na kiermasze:) został otwarty jakiś czas temu. W praktyce to oznacza ręce ubrudzone farbą, pokłute igłą palce i uśmiech/satysfakcja gdy kończę swoją pracę, gdy jestem oczywiście z niej zadowolona. Seryjne szycie czy malowanie to oczywiście w tym gorącym okresie norma, zresztą wiecie co mam na myśli... 

Został mi jeszcze do uszycia stos serduszek i kilka reniferków. Ale póki co w mojej głowie pojawił się nowy-stary pomysł, z którym dziś do Was przybywam. 

W ubiegłym roku widziałam u mojej kuzynki śliczną deskę z prezencikami adwentowymi, zachwyciłam się nią do tego stopnia, że postanowiłam sobie stworzyć też coś z dechy tzn. ze starej dechy bo jak wiecie jestem jej fanką już od dawna. Wymarzyłam sobie deskę skandynawską i pomysł ten pielęgnowałam przez cały rok aż do wczoraj. 




Przepis na deskę:
decha wyszlifowana raz
ozdób stos albo od razu dwa
wiertarka jeśli ma wisieć coś, np. doniczka,
farba jeśli desce chcemy odebrać jej piękno naturalne na rzecz urody wpasowującej się w nasze wnętrze,
coś zielonego jeśli chcemy poczuć klimat świąt
czas ale nie dlatego, że deskę robi się długo lecz dlatego, że gdy jest zrobiona to tak cieszy oko, że się z nią biega po całym domu. I wiecie co? Pasuje wszędzie :)



I co powiecie? Ja nieskromnie przyznaję, że jestem zadowolona. Zerkam na nią co chwilę i tak sobie myślę, że proste pomysły to są jednak całkiem fajne. Gwiazdki, które widzicie przykleiłam wikolem a małe ozdóbki skandynawskie robiłam 2 lata temu z masy solnej.






Żeby desce nie było smutno, że sama taka świąteczna stoi dokupiłam jej worek z Pepco, do koszyka z Kika wstawiłam moje reniferki i zrobiło się już całkiem klimatycznie. Nowością jest też skrzynka z drewnem, którą w ubiegłym tygodniu wstawiłam i oczywiście co? Oczywiście rogal na twarzy, a jakże...




Może nie wiecie ale ja się cieszę z małych rzeczy. I zdradzę Wam tajemnicę nad tajemnicami, że małe rzeczy cieszą tak samo jak te wielkie tyle że częściej :)

Aranżacja z deską w roli głównej raz jeszcze :)



A uroku całej aranżacji dodają biokominki z kratki.pl



Tym ciepłym akcentem żegnam się z Wami, pa

p.s. buty wypastowane???

poniedziałek, 14 listopada 2016

Dobre wejscie :)

Witajcie
Dziś postanowiłam Wam bliżej pokazać nasz korytarz. Jest to chyba jedyne pomieszczenie, które jest kompletnie udekorowane. Brakuje tu mebli /będzie komoda na buty z Ikei i wąski słupek na kurtki/ ale ściany czy parapet wyglądają tak jak chciałam.

Drzwi domu narzucały troszkę styl pomieszczenia, ale i tak doskonale wpasowały się w moje plany aranżacyjne, choć gdybym to ja jej wybierała a nie poprzedni właściciel to byłyby inne.

Motywem przewodnim jest szaro-biała kratka, która pojawia się na siedzisku, skrzyneczce na klucze i jako zasłonka. Kilka dni temu kratkę urozmaiciłam gwiazdkami, a co mi tam... :)


Jest tak jak lubimy i to jest najważniejsze. Nasze zdanie podziela także Argos :)

Obok drzwi stoi stolik - kwietnik tak naprawdę, który mi służy jako "torebkoodstawiacz" :)
 I wiecie co? Sprawdza się idealnie.


Blaszka wyszła spod mojej ręki rzecz jasna.

Szafkę na klucze z Pepco dodatkowo ozdobiłam materiałem, denerwował mnie widok kluczy, wprowadzał taki mini bałagan a w związku z tym, że nie trzymam tam kluczy ozdobnych, to nie było czego pokazywać. Nad szafką skrzydłach ozdobione przez mnie a wykonane przez Ewę. Tekst na skrzydłach jest jak najbardziej prawdziwy.



Jeśli macie ochotę na takie skrzydła, zachęcam do kontaktu, jeśli natomiast macie ochotę na materiał w kratkę, odsyłam do Ikei.


Z korytarza wchodzimy oczywiście do dalszej części domu oraz do ubikacji



W korytarzu jest lampa  z Ikei oczywiście i kinkiet z tegoż samego miejsca - zdjęcie nr 1. Nie jest to post sponsorowany tylko zakochany, tak już mam z Ikeą!!!



zdjęcie robione bez światła w celu pokazania Wam lampy, 
znacie ją dobrze, wiem, wiem, wiem

My lubimy ten korytarz i dobrze się w nim czujemy.
Korytarz w poprzednim mieszkaniu pokazywałam Wam TU


***


I teraz pewnie myślicie, że to już koniec posta. Nic bardziej mylnego. teraz jego druga część.

PART 2
Spotkanie

Długi weekend okazał się dla mnie bardzo szczególnym czasem a to dlatego, że po raz pierwszy spotkałam w realu moją bratnią duszę (brzmię jak Ania z Zielonego Wzgórza, nic jednak nie poradzę, że ona najlepiej opisała relacje łączące mnie z pewna osobą).

W moje okolice przyjechała Petra Bluszcz z bluszczem oplątane Dla tych, którzy zdążyli zapomnieć lub nie zdążyli się dowiedzieć, informuję, że Ewelina i ja urodziłyśmy się tego samego dnia. I wiecie co? Niesamowite jest to, że łączy nas mnóstwo rzeczy, cech, zachowań. Ale nie zdradzę o co chodzi bo mogłybyście się przerazić :) Ewelina przyjechała z mężem i swoją uroczą córeczką, którą uwielbiamy od pierwszego spojrzenia, słowa, dotyku malutkiej rączki. Wspaniała dziewczynka, jest jak mały wicherek, który przyniósł powiew świeżości naszemu domostwu. Było jej pełno wszędzie, rozweseliła bardzo te nasze 4 kąty.

Petra Bluszcz oczywiście nas obdarowała! Poza świetnymi kubkami i advocatem, otrzymaliśmy lub raczej ja otrzymałam super-ekstra-świetną tacę, którą Petra Bluszcz potraktowała woskiem i ozdobiła oryginalną pieczątką z likwidowanego laboratorium. Jestem nią zachwycona. Prawdziwa pieczątka, wow!!!



Taca oczywiście bardzo szybko znalazła już swoje miejsce na sole. Wydaje mi się, że do tej pory stół był niekompletny. 



Taca do tylko dodatek do wspaniałej atmosfery, radości i niekończącego się śmiechu podczas naszych dwóch kilkugodzinnych spotkań. Razem z Tomkiem stoimy na stanowisku, że spotkaliśmy wyjątkowych ludzi, którzy pomimo że w realu pojawili się po raz pierwszy w naszym życiu, to mieliśmy wrażenie, że spotykamy się enty raz tyle, że po długim czasie. 

Ewelino, Łucjo, Michale, dziękujemy Wam za te niepowtarzalne chwile!!!

do następnego, Ania  

p.s. Domowa Rękodzielnia wciąż działa