Moje Kochane Dziewczyny
zdarzyła mi się taka historia:
w ubiegłą niedzielę odwiedziłam Castoramę w poszukiwaniu siatki hodowlanej, na moje nieszczęście okazało się, że jest sprzedawana tam w rolce 13m za 141zł. Zniechęcona ceną powróciłam do domu. Po przyjeździe zajrzałam cóż ciekawego się działo w blogowym świecie pod moją nieobecność i sprawdziłam pocztę. A tam wiadomość od Koko ze Skrawki życia mego, że otrzymam siatkę w prezencie. Szczęście me było i jest nadal przeogromne:) Aż ciężko mi uwierzyć, że tak fajnie to wyszło. Koko przeczytała mój komentarz pod postem Umbrelli i napisała do mnie e-maila z propozycją podarunkową i absolutnie nie wymiankową! Nie podała adresu bo twierdzi, że za kawałek drutu nic nie weźmie i koniec dyskusji. Nadmienię tylko, że gorące prośby o podanie adresu skończyły się stanowczą odmową! Taka uparta jest ta nasza Koko. A przy okazji wyszło na jaw, że mieszkamy od siebie o ok. 50km, wiecie oczywiście co to znaczy...:) Przesyłka doszła bardzo szybko a poza tym tzw. kawałkiem drutu znajdowały się serwetki i śliczne kogucikowe klamerki prezentowane nieco niżej. Niestety tego dnia gdy nadeszła przesyłka dość mocno się skaleczyłam i nie mogłam się zabrać za tworzenie, ale następnego już dnia, pomimo trwającego bólu paluszka skaleczonego zabrałam się do roboty! Oczywiście idealnie nie wyszło, ale dzięki wymianie e-maili z Koko poprawiłam niedoskonałości. I mimo, że ideału nadal nie ma, to jednak za czymś już to wygląda. Zresztą oceńcie same.
zaczęłam od najtrudniejszej rzeczy, od klosza, ale tak wielkie
zrobił na mnie wrażenie gdy u Koko go oglądałam, że nie mogłam postąpić inaczej
narazie zostaje w takim towarzystwie
poza kloszem powstał taki "lampionik", który pewnie będzie na jajka
poniżej pozostałe cuda z paczuszki
Kwiatek w kloszu to bratek, dziś byłam na małych zakupach i kupiłam ich kilka. Dzięki temu mój ubiegłotygodniowy zakup zyskał nowy wiosenny wygląd:) i bardzo mnie cieszy!!!
w poszukiwaniu miejsca wygląda to mniej więcej tak:
wsadziłam dziś też do serduszkowej doniczki hiacynty,
niestety musicie mi uwierzyć na słowo
również szafka na klucze dostała w prezencie siatkę, w planach mam jeszcze zrobić tablicę pele-mele bo został mi jeszcze kawałek siatki, taki to był duży prezent:)
***
Jak same widzicie kolejny tydzień upłynął mi i twórczo i przyjemnie i znowu cieszę sie jak maluch, który dostał lizaka.
Dziękuję Ci Kasiu za tyle szczęścia!
Dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze pod poprzednim postem, wielkie zainteresowanie wzbudziła tabliczka Home, pojawiały się pytania o cenę i o to gdzie ją można nabyć. Tabliczka kosztowała 25zł, zakupiona została w kawiaciarni w Tucholi, jest autorstwa pani ekspedientki.
Tak więc zapraszam w Bory Tucholskie po przecudnej urody tabliczkę:)
Do pozdrowień dołączam /muczos buziakos*/
